Kapitalizm na niby
W debatach o kondycji polskiej gospodarki często używa się wielkich słów: modernizacja, doganianie Zachodu, suwerenność gospodarcza, reindustrializacja. Rzadziej pada bardziej fundamentalne pytanie: jakiego rodzaju kapitalizm właściwie zbudowaliśmy? Czy jest to system zdolny do samodzielnej reprodukcji przewag konkurencyjnych, czy raczej konstrukcja zależna od zewnętrznych impulsów, regulacji i politycznych protez?
Pomocne w odpowiedzi na te pytania okazuje się pojęcie ersatz kapitalizmu (ersatz capitalism), sformułowane pod koniec lat 80. XX w. przez japońskiego ekonomistę Kunio Yoshiharę. Choć autor odnosił je do Azji Południowo-Wschodniej, jego intuicje wydają się dziś zaskakująco aktualne także w Europie Środkowej.
Yoshihara pisał swoją książkę w 1988 r., czyli w momencie, gdy wiele krajów Azji notowało szybki wzrost gospodarczy, przechodziło industrializację i zwiększało swoją obecność na światowych rynkach. Z zewnątrz wyglądało to jak sukces kapitalizmu. Jednak z bliska widać było coś niepokojącego: wzrost nie prowadził do powstania autonomicznej, innowacyjnej klasy kapitalistycznej, która byłaby zdolna przejąć kontrolę nad technologią, markami i kapitałem.

