Nasz nieład przestrzenny
W mieście jesteśmy społecznością i musimy poświęcić część autonomii jednostki na rzecz dobra wspólnego. Dziś w pogoni za zyskiem bezpowrotnie tracimy wartości, które dotychczas chroniliśmy

Z Tomaszem Majdą rozmawia Adam Pantak
Dlaczego w polskich miastach jest tak brzydko?

Tomasz Majda, dr inż. arch., prezes Towarzystwa Urbanistów Polskich, wiceprezes Europejskiej Rady Urbanistów, członek Głównej Komisji Urbanistyczno -Architektonicznej, wykładowca Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej
Tomasz Majda, dr inż. arch., prezes Towarzystwa Urbanistów Polskich, wiceprezes Europejskiej Rady Urbanistów, członek Głównej Komisji Urbanistyczno -Architektonicznej, wykładowca Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej
Teoretycznie planowanie przestrzenne powinno realizować cel ustawy, czyli wprowadzać ład przestrzenny. Co zatem nie gra? Choćby to, że tak jak w przypadku podobnie zdefiniowanego, chronionego przez konstytucję „zrównoważonego rozwoju”, realizacja tych celów wymaga spójności różnych polityk konkurujących ze sobą w tej samej przestrzeni. To w Polsce mocno kuleje. Naszą piętą achillesową jest wymyślanie kolejnych polityk – ekonomicznych, społecznych, przyrodniczych, mobilności itd. – bez ich integracji. Nie pomógł przyjęty w 2018 r. przez rząd system zarządzania rozwojem Polski ani Krajowy Plan Odbudowy, z których wynika, że głównym celem polityki przestrzennej nie jest już optymalizacja polityk sektorowych we wspólnej przestrzeni, lecz sprzyjanie jednej z nich: polityce rozwoju ekonomicznego.

