rynki
Wall Street pod presją wojny z Iranem
Skala wzrostu cen surowców energetycznych jest na razie za mała, żeby wpędzić w problemy gospodarkę Stanów Zjednoczonych
Początkowa odporność amerykańskiego rynku akcji na rozwijający się na Bliskim Wschodzie konflikt zaczyna słabnąć. W czwartek obrazujący koniunkturę na Wall Street indeks S&P 500 zakończył sesję na poziomie 6606,5 pkt, najniższym od czterech miesięcy.
– Skala spadków jest dużo mniejsza niż na przykład przed rokiem, gdy Donald Trump ogłaszał cła, które – gdyby weszły w życie – mogły doprowadzić do recesji w amerykańskiej gospodarce. To wciąż wygląda jedynie na korektę w ramach długoterminowego trendu wzrostowego – mówi Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI. Dodaje, że bezpośrednio przed wybuchem konfliktu gospodarki amerykańska i globalna znajdowały się w dobrej kondycji, czego przejawem na rynkach akcji był wzrost kursów mniejszych i średnich spółek, których wyniki finansowe są z reguły wrażliwe na tempo wzrostu gospodarczego.




