Wracamy nad morze
W pierwszych trzech dziesięcioleciach po 1989 r. Morze Bałtyckie i region Wybrzeża były lekceważone. Na szczęście wreszcie się to zmienia, a w nadchodzącej dekadzie Pomorze stanie się wiodącym obszarem polskiej gospodarki

Polska nigdy nie była krajem przywiązanym do morza. W naszej historii próżno szukać wielkich, zwycięskich bitew morskich czy odkryć dalekich lądów. Przez wieki jedynym naszym z nim łącznikiem był Gdańsk, który jednak służył głównie do eksportu zboża za pośrednictwem holenderskich statków, poza tym często znajdował się w obcych rękach. Obecny wysiłek zbrojeniowy również jest skupiony na rozwoju sił lądowych i powietrznych. Armia nie kupuje masowo korwet czy niszczycieli, lecz czołgi, artylerię i myśliwce. Oczywiście koszt produkcji okrętów wojennych jest nieporównywalnie wyższy od kosztu pojazdów czy nawet samolotów (kontrakt ze Szwedami na trzy okręty podwodne opiewa na 15 mld zł), ale rozdźwięk między siłami lądowymi a morskimi w polskiej armii jest ogromny. Wyraźna zmiana podejścia do Bałtyku jest jednak widoczna w obszarze gospodarki.
Niedoceniane przez wieki Pomorze zaczyna być wreszcie postrzegane jako ogromny atut ekonomiczny i przestrzeń dla nowych możliwości rozwojowych.
Północ kontra południe
Po 1989 r. regiony położone nad Morzem Bałtyckim rozwijały się wyraźnie wolniej od południa kraju i regionu stołecznego. Tylko województwo pomorskie znajduje się blisko podium pod względem poziomu rozwoju. Według Eurostatu w 2023 r. osiągnęło poziom 74 proc. średniego rozwoju w UE – liczonego jako PKB na głowę według parytetu siły nabywczej (PPS). Był to piąty najwyższy wynik w kraju, po regionie stołecznym (155 proc. średniej UE), Dolnym Śląsku (83 proc.), Wielkopolsce (81 proc.) i Śląsku (80 proc.). Drugie z województw, które ma bezpośredni dostęp do Bałtyku, czyli zachodniopomorskie, osiągnęło poziom zaledwie 63 proc. średniego rozwoju w UE, co zbliża je raczej do Podlasia (60 proc.) czy świętokrzyskiego (58 proc.), a nie liderów. Tymczasem leży ono nie tylko nad morzem, lecz także na zachodzie kraju, który jest przeciętnie znacznie wyżej rozwinięty niż wschód. Jeszcze bardziej od średniej unijnej odstaje województwo warmińsko-mazurskie, w którym PKB per capita PPS wynosi ledwie 54 proc. Ten region nie ma bezpośredniego dostępu do morza, tylko do Zalewu Wiślanego, który również był przez lata niewykorzystywany. Próbą podniesienia jego znaczenia było otwarcie przekopu przez Mierzeję Wiślaną, jednak prace nad pogłębieniem torów wodnych, które udostępnią port w Elblągu dla większych jednostek, wciąż się przeciągają.

