My też mamy prawo atakować Rosję
Gdy Rosjanie coś dostają, dochodzą do wniosku, że to oznaka słabości i można dociskać. To standardowa praktyka ich prymitywnej dyplomacji. Nie wiem, dlaczego ludzie dalej się na to łapią

Z Mychajłem Podolakiem rozmawia w Kijowie Michał Potocki
Na 9 maja uzgodniliście z Amerykanami i Rosjanami trzydniowy rozejm oraz wymianę jeńców w formacie 1000 na 1000. Czy omawiano cokolwiek innego, np. powrót do rozmów pokojowych, zawieszonych po wybuchu wojny amerykańsko-irańskiej?

Mychajło Podolak, doradca w biurze prezydenta Ukrainy
Mychajło Podolak, doradca w biurze prezydenta Ukrainy
Nowych tematów nie było. Najważniejsze były sprawy humanitarne, ale i możliwość wstrzymania wzajemnych ostrzałów rakietowych i dronowych. Strona amerykańska jest maksymalnie zaangażowana w wojnę na Bliskim Wschodzie, która też jest daleka od rozstrzygnięcia, za to mocno wpływa na rynki energetyczne i logistykę. Rosja próbowała wykorzystać ten moment, uznawszy, że otworzyło się przed nią okno możliwości, ale to nie tak. Informujemy o tym mediatora, czyli stronę amerykańską. A w przededniu parady widzieliśmy dość histeryczne komunikaty samego Putina i innych przedstawicieli władzy.
Padła też mglista propozycja rozejmu lotniskowego. Co mielibyście dostać w zamian za zostawienie w spokoju rosyjskich portów lotniczych?
Możliwość uruchomienia lotnisk. To właściwie to samo, co rozejm w powietrzu, bo trzeba by wstrzymać drony i rakiety. Cywilne lotnictwo nie ruszy, dopóki to ryzyko istnieje, firmy ubezpieczeniowe będą odmawiać zawierania kontraktów. Szukamy formatu, który pozwoli rozpatrzeć taką propozycję. Skoro nie udało się doprowadzić do zawieszenia ostrzałów sektora energetycznego, rozmawiajmy o lotniskach. Na razie blokujemy im kluczowe węzły w części europejskiej: Moskwę, Petersburg, inne miasta. Ta propozycja to próba znalezienia platformy do racjonalnej rozmowy o wstrzymaniu pewnej części działań bojowych. Przy czym rozumiem, że Rosja nie może się powstrzymać od uderzeń w głąb naszego terytorium, bo na tym polega podstawowy sens tej wojny. Moskwa może mówić, że ją prowadzi, bo atakuje cele cywilne, centra miast. Na linii frontu panuje stagnacja. Dominują drony, siła żywa nie ma takiego znaczenia, jak jeszcze rok temu. Dla Rosji rezygnacja z ostrzałów z powietrza oznaczałaby przejście do realnego procesu negocjacyjnego. Na wstrzymanie aktywnej fazy wojny na razie nie jest gotowa.

