Językowe przygody Janusza Persona
Janusz Person, sangwinik, którego dobrze już znacie, w piątkowe popołudnie otrzymał kolejne zadanie do wykonania. Na poniedziałek ma napisać kilka listów w języku angielskim.
Bohater chciał odpocząć od zgiełku dużego miasta, więc zaraz po pracy wsiadł do pociągu, który zawiózł go do nadmorskiego kurortu na weekendowy wypoczynek. Gdy tylko dotarł do hotelu „Mewa”, zdjął swój czarny garnitur i elegancką koszulę. Założył krótkie spodenki, wziął parawan oraz koc i udał się na pobliską plażę. Pomyślał sobie: „morze..., plaża... to jest to, co kocham najbardziej”. Janusz wygrzewając się na słońcu oraz popijając zimne frappé pomyślał, że jeżeli od razu napisze listy, o które prosił go szef, to przez resztę weekendu będzie mógł cieszyć się niczym niezmąconym spokojem. Na początku miał pewne trudności, ale szum morza pomógł bohaterowi złapać twórczą wenę.


