Działania zewnętrzne i skierowane do wewnątrz
Nie ma skutecznej promocji bez wyznaczenia strategicznych celów
Działania zewnętrzne i skierowane do wewnątrz
Nie ma skutecznej promocji bez wyznaczenia strategicznych celów
Cele promocji powinny być formułowane poza wydziałem promocji, choć nie bez jego wpływu. Zajmowanie się promocją bezwzględnie wymaga profesjonalnego przygotowania i talentu, bożej iskry potrzebnej do tej pracy.
Działalność promocyjna, którą podejmują przedstawiciele samorządu terytorialnego, jest zagadnieniem coraz bardziej zapoznanym. Okazuje się jednak, że większość działań promocyjnych podejmowanych przez samorządy odnosi mierny skutek. Dlaczego tak się dzieje? Czy tak być musi?
Zaufani
Osoby oceniające podejmowane działania promocyjne nie wiedzą o tej dziedzinie zbyt wiele. Wydziały promocji robią wszystko, co aktualnie poleci im przełożony. Organizują przyjęcia, wydarzenia kulturalne, szukają sponsorów, obsługują misje dziennikarzy, przygotowują okolicznościowe druki, wykonują doraźne analizy, obsługują wszelkiego rodzaju oferty, komunikują się z organizacjami i stowarzyszeniami itp. itd. Stają się wydziałami do zleceń specjalnych, zatrudniają zaufanych i są wykorzystywane w robieniu dobrego wrażenia. Najczęstszym beneficjantem tych działań są decydenci wykonawczy. Nic dziwnego, że szczególnie w okresie przedwyborczym radni patrzą na te zabiegi nieufnie.
Promocję robić każdy może...
Osoby wybierane w systemie demokratycznym szczególnie łatwo przyjmują za prawdę następujące zdanie: Wyłonieni w wyborach radni często wierzą, że jeśli otrzymali mandaty, stali się ekspertami. Do rzeczy podchodzą zdroworozsądkowo i nagle okazuje się, że oni po prostu umieją! Niektórzy bez wahania gotowi są przyjąć proponowaną za poparcie wysoką funkcję, nagle okazują się znawcami zagadnień budżetowych, urbanistami, planistami, znają się na wycenie nieruchomości i polityce przestrzennej... Takie zachowanie przypomina skakanie do wody bez sprawdzenia jej głębokości. Złudzenie to jest, niestety, powszechne. zdają się myśleć niektórzy. Tak, oczywiście, nie jest trzeba włożyć wiele wysiłku i popełnić sporo błędów, by zebrać umiejętności i doświadczenia potrzebne przy sprawowaniu tych zaszczytnych, choć niezmiernie trudnych funkcji. Bywa i gorzej... Zdarzają się też tacy samorządowcy, którzy uważają, że już wszystko wiedzą i nie muszą się uczyć w ogóle. Tymczasem Gdy wreszcie nauka się kończy, zwykle kończy się także kadencja. Przed wyborami pojawia się kolejny nowy, czysty kandydat i... wygrywa. Teraz on pobiera lekcje. Trwa to miesiącami i kończy się podobnie, jak historia jego poprzednika. Czy uważają Państwo, że ten schemat jest nierealny? Można wskazać wiele gmin w Polsce obsadzanych według takiego scenariusza.
