Gazeta Samorządu i Administracji 24/2004 z 22.11.2004, str. 54
Data publikacji: 27.06.2018
Rozwój edukacji musi kosztować
Rozmowa z WOJCIECHEM KSIĄŻKIEM, przewodniczącym „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, wiceministrem edukacji narodowej w latach 1997-2001
• Jak w ocenie Pana, wcześniej reformatora, teraz związkowca, wygląda sytuacja w polskich szkołach?
- Edukacja jakoś funkcjonuje, toczy się nowy rok szkolny...
• Co to znaczy „jakoś funkcjonuje”?
- Na pewno ludzie związani z oświatą widzą, że mimo obiecywanych gruszek na wierzbie nie zwiększono znacząco nakładów na zadania edukacyjne. Wprowadzono zamieszanie wokół wdrożenia zmian w szkolnictwie ponadgimnazjalnym oraz „Nowej Matury”. Nauczyciele zgłaszają braki w ofercie programowej, podręcznikowej, w szkolnictwie specjalnym, przygotowaniu systemu egzaminów zewnętrznych, już nie mówiąc o karuzeli kadrowej. Przygnębiający jest wzrost bezrobocia absolwentów szkół i uczelni. Niepokojąca jest cisza, jaka panuje wokół oświaty, to poczucie zastoju. Reformowanie jest procesem, który powinien być logiczny i rozciągnięty w czasie.
To strony negatywne, ale ważne jest też to, że „jakoś funkcjonuje”, choć w roku szkolnym 2004/2005 ona funkcjonuje głównie dzięki wielkiej pracy oraz inwencji wielu związanych z nią ludzi. Nie jest więc z nią ani tak dobrze, jakby chcieli jedni, ani tak źle, jak oceniają drudzy.
• Co stanowi taki obszar problemów, które powinno się rozwiązywać możliwie najszybciej?
