KLĘSKI ŻYWIOŁOWE
Potrzebne są pilne działania przeciwpowodziowe
Po 13 latach od tzw. powodzi tysiąclecia przyszła kolejna. Ogrom strat jest ciągle liczony, a jego rozmiar idzie w miliony złotych. Niestety, nie udało się uniknąć ofiar ludzkich, było ich 16, ale ostateczny bilans nie jest jeszcze znany.
Od kilkunastu lat problem powodzi w Polsce powraca systematycznie w okresie wiosny i na początku lata. Co roku zalania i podtopienia dotyczą wielu miejscowości leżących w tzw. regionach zalewowych. Co roku także przeznaczane są środki na pomoc powodzianom, uruchamia się specjalne programy i prowadzi seminaria i dyskusje o zagrożeniach powodzi. Niestety, działania te co roku weryfikuje przyroda. Czy rzeczywiście tak musi być?
Jednoznaczne sygnały
Jeszcze w marcu br. Najwyższa Izba Kontroli (NIK) przedstawiła raport funkcjonowania systemu ochrony przeciwpowodziowej w województwie małopolskim i świętokrzyskim. Wyniki były alarmujące, NIK pisała m.in., że . W podobnym tonie analizy NIK dotyczyły zaniedbań w utrzymaniu i konserwacji . W 2008 roku właściwie utrzymywano zaledwie 7% potoków i strumieni na terenach rolnych w województwie małopolskim i 36% w świętokrzyskim, mimo że do największych strat w ubiegłych latach (ponad 80%) doszło właśnie w wyniku m.in. wylania cieków rolnych.

