Banki i przedwyborczy festiwal populizmu
Media informują o rekordowych zyskach sektora bankowego, a politycy jak zawsze są chętni, by sięgać do kieszeni rzekomo wyzyskujących społeczeństwo korporacji. W efekcie jesteśmy świadkami kolejnej odsłony wyścigu na populistyczne postulaty. Chłopcem do bicia znów zostały banki. Szczególnie ochoczo wypowiada się w tej sprawie minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Warto się odnieść merytorycznie do niektórych jej wypowiedzi na X z ostatnich dni.
Banki (…) zarabiają kuriozalnie dużo. Cztery razy więcej niż średniorocznie w minionych 15 latach. Zarabiają, ponieważ z jednej strony oferują bardzo niskie oprocentowanie oszczędzającym – znacznie poniżej inflacji – a z drugiej bardzo wysoko oprocentowane kredyty. Czyli pozyskują pieniądze bardzo tanio, a sprzedają bardzo drogo. Różnica pomiędzy jednym a drugim jest w Polsce największa w Europie”.

