Prostowanie dziejowej zaszłości
W południowej Małopolsce wreszcie uzupełniamy sieć torów z XIX w., która służyła Austro-Węgrom. Rozkręca się największa inwestycja kolejowa od niemal półwiecza
Jeszcze niedawno w drodze z Krakowa do Zakopanego wielu pasażerów dziwiło się, dlaczego pociąg trzy razy zmienia kierunek jazdy. Powodem była historia. Większość linii w Małopolsce powstała jeszcze w XIX w. – To były wtedy Austro-Węgry. I budowa torów była podporządkowana interesom cesarstwa. Proszę spojrzeć na układ węzłów na linii zakopiańskiej: stacje Chabówka czy Sucha Beskidzka, gdzie pociągi zmieniały kierunek jazdy, są zorientowane na Wiedeń i Lwów – wyjaśnia Karol Trammer z dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn”.
Wiedeń był wówczas stolicą Austro-Węgier, a Lwów stolicą jego prowincji – Galicji. Linia z Suchej Beskidzkiej do Chabówki stanowiła zaś element wielkiej inwestycji ostatniej ćwierci XIX w. – Galicyjskiej Kolei Transwersalnej. To długa, licząca 768 km trasa, przecinająca Karpaty z zachodu na wschód. Zaczynała się w Czadcy, która teraz znajduje się na Słowacji, a kończyła się w leżącym obecnie w Ukrainie Husiatynie. Jej budowa miała głównie cel militarny. Chodziło o wybudowanie linii alternatywnej wobec biegnącej na niemal płaskim terenie trasy Kraków–Lwów. Na wypadek wojny z Rosją zapewniałaby awaryjne dotarcie do Galicji. Przy okazji miała zaktywizować słabo rozwinięte obszary górskie. W efekcie w biednym regionie rozwinęły się takie miejscowości, jak Rabka, Limanowa, Tymbark i Nowy Sącz. Cała Kolej Transwersalna została oddana w 1884 r. Większość jej odcinków służy do dziś, choć niektóre straciły na znaczeniu, jak np. 77-kilometrowy odcinek z Chabówki do Nowego Sącza, który przecina Beskid Wyspowy. Regularny ruch pasażerski zawieszono tam w 2006 r. Potem odbywały się głównie przejazdy turystyczne z parowozem.

