sądownictwo
Nowy standard sędziowskiego języka? Echa wyroku w sprawie Łukasza Żaka
Uzasadnienie do orzeczenia w sprawie wypadku na Trasie Łazienkowskiej, przedstawione przez sędziego Macieja Miterę, stało się hitem internetu. Pytanie, czy to dobry kierunek
– Ja tak obserwowałem pana podczas tego procesu. (…) Wszystko pana interesowało – koszulki Vuittony, Balenciagi – ale nie to, co pan zrobił. Uważam, że zero refleksji – m.in. tymi słowami sędzia Maciej Mitera podsumował zachowanie niespełna 30-letniego Łukasza Żaka po tym, jak nieprawomocnie skazał go na 20 lat więzienia.
Pełne ekspresji oraz emocji uzasadnienie stało się hitem w sieci. I przyczynkiem do refleksji na temat języka, jakim orzecznicy komunikują się ze społeczeństwem. O to, czy opinia publiczna ich rozumie – a jeśli nie, to dlaczego – zapytaliśmy praktyków: adwokata, rzecznika prasowego sądu i tych, którzy kształcą przyszłe kadry wymiaru sprawiedliwości. Ich diagnoza jest jasna: do poprawy jest bardzo wiele.
– Sędzia, który wydał wyrok, musi uzasadnić go tak, aby został zrozumiany przez społeczeństwo, a więc ma za zadanie przełożenie go na jasny dla ludzi język. Upraszczając go tak, aby każdy, kto nie ma nic wspólnego z prawem, zwykły zjadacz chleba, pojął istotę danego rozstrzygnięcia, bo tylko w ten sposób funkcja wychowawcza orzeczenia zostanie zachowana. Jednak aby to osiągnąć, taki język musi być też kwiecisty i pełen przenośni – uważa dr Paweł Czarnecki z Katedry Postępowania Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego.




