Firmy społeczne są uzupełnieniem, a nie konkurencją dla wolnego rynku
Ekonomia społeczna nie jest zaprzeczeniem wolnego rynku, a jedynie takim jego zorganizowaniem, by swoje miejsce mogły na nim znaleźć również firmy działające nie dla osiągania zysków, lecz mające na celu poprawę życia osób należących do grup dyskryminowanych lub wykluczonych społecznie.
Mimo że od dwóch lat maleje w Polsce bezrobocie, nie przekłada się to na znaczące zwiększenie wskaźników zatrudnienia. Nadal jesteśmy w niechlubnej czołówce państw o najniższym odsetku pracujących. W Polsce wynosi on ok. 50 proc. Oznacza to, że połowa osób w wieku produkcyjnym nie pracuje, pozostając najczęściej na różnego typu zasiłkach socjalnych i społecznych.
Niestety, mimo zapotrzebowania na nowych pracowników, większość tych osób nie ma szans na znalezienie pracy, należą bowiem do grup niechętnie zatrudnianych przez przedsiębiorców. Są to przede wszystkim osoby niepełnosprawne, mniejszości narodowe, kobiety, wśród nich zwłaszcza matki samotnie wychowujące dzieci, osoby po 50. roku życia, bezdomni, byli więźniowie oraz osoby długotrwale chorujące.

