Brak współpracy między instytucjami publicznymi niweczy rezultaty resocjalizacji
Co roku z budżetu państwa - a co za tym idzie z kieszeni podatników - płyną ogromne środki na pomoc klientom pomocy społecznej, na utrzymanie zakładów poprawczych oraz zakładów karnych. Niestety, wykonana praca resocjalizacyjna traci na znaczeniu, gdy osoba opuszczająca zakład styka się z instytucjami publicznymi. Brak współpracy między ośrodkiem pomocy społecznej, zakładem poprawczym, samorządem i organizacjami pozarządowymi to największy problem obecnego systemu - uznali uczestnicy debaty zorganizowanej w redakcji „GSiA”.
JACEK KWIATKOWSKI, FRDL Małopolski Instytut Samorządu Terytorialnego i Administracji, kierownik projektu „Możemy Więcej - Partnerstwo na rzecz Spółdzielni Socjalnych”: - Obecną debatę redakcyjną postanowiliśmy poświęcić temu, czy jako społeczeństwo jesteśmy przygotowani do przyjęcia tzw. innego. Mam tu na myśli osoby opuszczające zakłady poprawcze, zakłady karne, osoby długotrwale bezrobotne. Wszystkich z tego grona możemy określić mianem stygmatyzowanych. Z badań, które przeprowadziliśmy jako partnerstwo wśród wychowanków zakładu poprawczego, wynika, że niewielki ułamek z nich wierzy instytucjom publicznym, a więc tym jednostkom, do których powinni zgłosić się po pomoc.
Czy formuła opieki społecznej w takich przypadkach wyczerpała się? Co robimy, żeby przeciwdziałać przestępczym zachowaniom młodych ludzi? Czy zakład poprawczy jest jedyną alternatywą i jedynym środkiem zaradczym? Jak wygląda udział osób defaworyzownych społecznie w życiu lokalnych społeczności?
- Nie mogę zgodzić się z sugestią, że sądy rodzinne zbyt często sięgają po najsurowszy środek, jakim jest zakład poprawczy. Należy pamiętać, że na ok. 57 tys. spraw nieletnich w skali roku umieszczenie w zakładzie poprawczym bez warunkowego zawieszenia tego środka orzekane jest wobec ok. 700 nieletnich. Nieletni musi zatem naprawdę się „wysilić”, aby trafić do zakładu, tym samym jest to środek ostateczny. Istnieje cały wachlarz środków wychowawczych przewidzianych w ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich. Obecnie w 35 zakładach poprawczych na terenie kraju przebywa ok. 1400 nieletnich. Do tego trzeba doliczyć osoby w schroniskach dla nieletnich - ok. 600. W tej sytuacji nie mogę zgodzić się z opinią, że sądy pochopnie korzystają z tego rozwiązania. Wydaje mi się jednak, że największy problem nie dotyczy samego pobytu w zakładzie, ale momentu, kiedy nieletni z niego wychodzą. Istnieją dwie sfery istotne dla każdego człowieka, w tym nieletnich: socjalna i społeczna. Socjalna dotyczy kwestii pracy i potrzeb materialnych, a społeczna to rodzina i środowisko. Nieletni mają problem w każdej z tych sfer. W zakresie pracy możemy im pomóc, umożliwiając zdobycie wykształcenia zawodowego. Obserwując rozwiązania zagranicznych placówek w tym zakresie, np. w Hiszpanii, uważam, że nasze metody lepiej przygotowują do życia na zewnątrz. Osoba opuszczająca zakład poprawczy ma w głowie wiedzę z określonego zawodu, a w ręku dokument dający jej uprawnienia do pracy w nim. Dobrze rysuje się też perspektywa w tym zakresie do roku 2013, ponieważ Ministerstwo Sprawiedliwości jest beneficjentem systemowym Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki (POKL) w priorytecie I. Na kształcenie zawodowe mamy zagwarantowane dodatkowo 31 mln zł, plus środki na kształcenie umiejętności informatycznych. Jednak przy opuszczaniu zakładu bardzo istotna jest też pomoc w znalezieniu zatrudnienia. Tutaj rola zakładów poprawczych jest wielka. Jednym z naszych pomysłów, który ma ułatwić aklimatyzację w nowych warunkach, jest instytucja hosteli. Rozwiązuje to także problem zamieszkania, szczególnie istotny w dużych miastach. Dzięki wsparciu z POKL do 2013 r. powstanie 13 hosteli przy zakładach poprawczych. Obecnie działają zaledwie 2. Z naszych obserwacji widać, że to rozwiązanie sprawdza się, dlatego chcemy iść dalej w tym kierunku. Ogólnie z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki zakłady poprawcze mają do dyspozycji ok. 30 mln. euro. Chcemy z tych środków przeszkolić nieletnich oraz kadry.



