KONTROLA
Strażnicy miejscy od "czarnej roboty"
Z analizy Najwyższej Izby Kontroli dotyczącej działalności straży miejskiej wynika, że coraz częściej ich praca przypomina policję drogową lub zakład ewidencjonowania należności. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponoszą głównie samorządy.
Najwyższa Izba Kontroli (dalej: NIK) w okresie od 1 stycznia 2008 r. do 30 czerwca 2010 r. przeprowadziła badanie kontrolne w 24 jednostkach straży miejskich. Ogólna ocena Izby wypada dobrze, chociaż kontrolerzy stwierdzili nieprawidłowości. Na plus wypada np. funkcjonowanie straży miejskich w zakresie ochrony porządku publicznego, a na minus m.in. nadmierne skupianie się strażników na ściganiu kierowców za złe parkowanie i przekraczanie prędkości.
Niestety, ocena NIK dotyczyła też zwierzchników straży, czyli samorządowców. Kontrola wykazała, że Strażnicy musieli np. wyłapywać bezpańskie psy i zapewniać im opiekę, pobierać opłaty targowe czy dostarczać posiłki osobom zatrzymanym przez policję, choć są to zadania dla zupełnie innych służb. Cierpi na tym zarówno porządek w miastach, jak i autorytet samych strażników.

