Dobry przykład zachęca innych
Nie wszystkie władze lokalne są gotowe do współpracy z innymi samorządami, mieszkańcami, organizacjami pozarządowymi. Są jednak i takie, które robią to świetnie. Takie przykłady trzeba i warto promować, a platformą do wymiany doświadczeń jest Witryna Obywatelska Prezydenta RP.

Z Henrykiem Wujcem, doradcą Prezydenta RP, rozmawia Jolanta Zientek-Varga
● Za dwa lata przypadnie 25-lecie samorządu terytorialnego w Polsce. Coraz częściej słychać opinię, że wymaga on zmian, bo nie wszystko działa, jak należy. Jednocześnie do Nagrody Obywatelskiej Prezydenta RP, której pierwsza edycja niedługo się kończy, zgłoszono wiele inicjatyw pokazujących, że samorządy robią wiele dobrego. Skąd ten paradoks?
- Mogę to oceniać jako obywatel, ponieważ nie jestem doświadczonym działaczem samorządowym. Nie byłem radnym, nie pracowałem w administracji samorządowej. Patrzę na tę kwestię "od dołu". Zacznę od tego, co powszechnie wiadomo - udała nam się reforma samorządowa z 1990 roku i powołanie samorządów gminnych. Powody sukcesu są dwa. Reformę starannie przygotowano, bo zespół z prof. Jerzym Regulskim na czele zaczął pracę jeszcze w czasach "Solidarności", potem w Komitecie Obywatelskim, przy Okrągłym Stole itd. Drugie - to ludzie. Komitety Obywatelskie, które powstawały pod koniec lat 80. ubiegłego wieku, by "S" mogła wziąć udział w wyborach parlamentarnych w 1989 roku, i które przygotowywały się także do pierwszych wyborów samorządowych w maju 1990 r., wykreowały wielu świetnych działaczy, którzy chcieli pracować obywatelsko. Tam, gdzie były dobre komitety, tam i samorząd jest dobry. Z kolejnymi etapami reformy było różnie. Zahamowano je za rządów SLD i PSL, bo te partie były przyzwyczajone do systemu centralistycznego. Potem, za rządów AWS i UW, reformy znów ruszyły, jednak najważniejszy pozostaje etap początkowy. Po niemal 25 latach rzeczywiście jest czas, by spojrzeć, co było dobre, a co złe. Zresztą zawsze trzeba poprawiać, bo nic nie jest na tyle doskonałe, by nie móc tego udoskonalić.

