Wychować obywatela, czyli partycypacja dzieci
Prawo dzieci do partycypacji, czyli m.in. wyrażania własnych potrzeb i opinii, zawarte jest w Międzynarodowej Konwencji o Prawach Dziecka. Bez względu jednak na prawo, sami coraz częściej odchodzimy od autorytarnego wychowania, kiedy to dorośli wiedzą najlepiej, a dzieci mają wykonywać polecenia. Dziecko staje się partnerem.
Młody człowiek dość szybko staje się częścią społeczeństwa obywatelskiego. Uczy się aktywności i odpowiedzialności, angażuje się w różne zespołowe działania, a przede wszystkim rozwija w sobie umiejętność wysłuchiwania opinii innych i wyrażania własnego zdania.
Czym skorupka za młodu...
Pojęcie "partycypacja" pojawia się coraz częściej w kontekście włączania dzieci w decyzje publiczne. Angażowanie najmłodszych dotyczy przede wszystkim spraw związanych z dziećmi i mających dla nich znaczenie. Czy zatem dzieci powinny mieć głos w podejmowaniu decyzji publicznych? Z okazji Dnia Dziecka partnerzy projektu "Decydujmy razem" zapytali o to samorządowców, nauczycieli, pracowników fundacji oraz inne osoby związane z edukacją dzieci. - Kilka lat temu prowadziliśmy takie działania podczas rewitalizacji jednej z gdyńskich dzielnic. W wyniku trwającego kilka miesięcy procesu dzieci projektowały dla siebie plac zabaw, który później został zrealizowany zgodnie z ich wytycznymi - opowiada Michał Guć, wiceprezydent Gdyni. - Dzieci są użytkownikami przestrzeni i usług publicznych tak samo jak dorośli. Dlatego należy je włączać do dialogu dotyczącego tych zagadnień, które są dla nich życiowo ważne. Dzieci są najlepszymi ekspertami w sprawach, które ich dotyczą. Jeśli chcemy, by kierowane do nich działania były adekwatne i efektywne, to powinniśmy konsultować ich kształt z najmłodszymi użytkownikami. (...) Ponadto trzeba mieć świadomość odpowiedzialności. Rozpoczynając proces konsultacji, kluczowym elementem jest zapewnienie, by uczestnicząc w podejmowaniu decyzji dzieci widziały, że ich głos przekłada się na realne decyzje. W przeciwnym wypadku zniechęcą się do tej idei i dużo trudniej będzie je wciągnąć w publiczny dyskurs jako młodzież czy dorosłych - dodaje.

