Wybory - kogo to interesuje
W tym roku dwa razy spotkamy się przy urnie wyborczej. To może być spore wyzwanie dla wszystkich organizacji i osób zaangażowanych w działania profrekwencyjne, zważywszy, że zainteresowanie wyborami, nie tylko do Parlamentu Europejskiego, jest niewielkie.
Za kilka dni, 25 maja br., odbędzie się głosowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Po raz kolejny wybory odbędą się przy niskiej frekwencji, a kampania koncentruje się na tematach dalekich od pytań o przyszłość Europy. A przecież to w Brukseli zapadają decyzje, które mają kluczowe znaczenie dla rozwoju naszej ojczyzny. Jednak, jak pokazują liczne w ostatnim okresie badania i analizy, nie tylko wybory do PE nie cieszą się zainteresowaniem, lecz także wybory samorządowe to temat nieobecny w dyskusji Polaków.
Brak zainteresowania i niewiedza
Po raz trzeci Polacy będą mogli zadecydować, kto zasiądzie w unijnym parlamencie. Jak wynika z analizy przygotowanej przez Instytut Spraw Publicznych w poprzednich głosowaniach, w latach 2004 i 2009 z prawa oddania głosu skorzystało wyjątkowo niewielu uprawnionych - odpowiednio co piąty (20,8%) i co czwarty (24,53%). Polska zajęła w ten sposób niechlubne przedostatnie miejsce wśród wszystkich krajów UE pod względem frekwencji. Stało się tak pomimo ogólnego zadowolenia Polaków z przynależności naszego kraju do UE oraz z prowadzonych kampanii informacyjnych i "profrekwencyjnych". Teraz jest podobnie, a poziom zadowolenia Polaków jest większy niż przed akcesją do UE.


