Ustalenie stosunku pracy tylko do roku, a firmy bez oręża przed sądem?
Ustalenie istnienia stosunku pracy miałoby być dla pracowników łatwiejsze niż dotychczas. Nie ma jednak nic za darmo. Pracownik mógłby bowiem wystąpić z takim żądaniem za zaledwie roczny okres. A to oznaczałoby dla niego stratę finansową. Tym bardziej że równocześnie ograniczone miałyby zostać jego roszczenia finansowe. Zatrudniony ma podstawy, aby wystąpić do sądu pracy z takim powództwem, jeżeli zawarta umowa cywilnoprawna, np. zlecenia lub o dzieło, ma cechy właściwe dla umowy o pracę. Ale nie tylko. W praktyce ma prawo dochodzić takiego ustalenia również wtedy, gdy w ogóle nie zawarto z nim żadnej umowy pisemnej bądź też umowę o pracę zawarto ustnie i nie potwierdzono jej na piśmie.
Domniemanie i niewykonalny przeciwdowód
W projekcie nowego kodeksu pracy Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy postanowiła zreformować zapisy dotyczące ustalenia obowiązywania stosunku pracy. Nowością, którą zaproponowała, jest domniemanie prawne jego istnienia. Zasadę tę wprowadza art. 50 projektu. Zgodnie z nim istotne wątpliwości dotyczące ustalenia, czy praca jest wykonywana w formie zatrudnienia czy samozatrudnienia, sąd rozstrzyga na korzyść pracownika. Do tego pracodawca zaprzeczający istnieniu stosunku pracy ma obowiązek przeprowadzenia dowodu, że praca nie jest wykonywana pod jego kierownictwem (a więc odwrotnie niż dziś, gdzie uznaje się, że ciężar dowodu jest po stronie pracownika – tj. powoda, który z ustalenia istnienia stosunku pracy wywodzi skutki prawne, bo np. żąda zapłaty za nadgodziny).
– Udowodnienie tego byłoby nie tylko trudnym, ale wręcz niewykonalnym zadaniem dla pracodawców. Każda praca, nawet ta wykonywana na podstawie umowy o dzieło, zawiera elementy podporządkowania, a więc jest świadczona pod czyimś kierownictwem. Zresztą Sąd Najwyższy nie raz zwracał na to uwagę w swoich wyrokach – komentuje Monika Gładoch, prof. UKSW, ekspert Pracodawców RP, wiceprzewodnicząca Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy.
