Zakaz telefonów w szkole – kto zapłaci za szafki depozytowe
Zakaz telefonów w szkole budzi pytania o finansowanie szafek depozytowych, monitoringu i zabezpieczeń przeciwpożarowych. MEN w odpowiedzi na interpelację poselską wyjaśniło, że ustawa takich kosztów samorządom nie narzuca.

Zakaz telefonów w szkołach podstawowych od września. MEN proponuje zmiany w Prawie oświatowym »
Zakaz telefonów w szkole – czego obawiają się samorządy
Posłanka w interpelacji wskazywała, że wdrożenie zakazu korzystania z telefonów wymaga od dyrektorów szkół zapewnienia uczniom bezpiecznego przechowywania sprzętu. W praktyce oznaczałoby to zakup atestowanych szafek depozytowych z indywidualnymi zamkami, modernizację monitoringu w miejscach przechowywania urządzeń oraz dostosowanie systemów przeciwpożarowych – ze względu na ryzyko związane z bateriami litowo-jonowymi. Interpelacja domagała się od resortu kosztorysu wdrożenia reformy w skali kraju, wskazania kwoty przypadającej średnio na jedną placówkę oraz uruchomienia celowej rezerwy budżetowej na ten cel.
Szafki depozytowe – finansowanie zależy od decyzji szkoły, nie ustawy
MEN odpowiedziało, że projektowany art. 98b ustawy – Prawo oświatowe nie przewiduje jednego, odgórnie narzuconego sposobu egzekwowania zakazu. Zgodnie z uzasadnieniem projektu każda szkoła ma inną specyfikę – inaczej wygląda mała szkoła wiejska, inaczej placówka w mieście wojewódzkim z tysiącem uczniów – dlatego wybór metody pozostawiono społeczności szkolnej.
Wśród dopuszczalnych rozwiązań ministerstwo wymienia depozyty, szafki, tzw. kieszonki na telefony, ale też zwykłe odłożenie urządzenia do plecaka ucznia. O wyborze konkretnego mechanizmu zdecydują wspólnie rada pedagogiczna, rada rodziców oraz – w formie opinii – samorząd uczniowski. Resort podkreśla, że jeśli społeczność szkolna wybierze rozwiązanie bezkosztowe, ustawa nie generuje żadnych nowych wydatków. Dopiero decyzja o doposażeniu szkoły w nową infrastrukturę pociąga za sobą skutki finansowe – ale jest to wówczas decyzja własna szkoły, a nie obowiązek nałożony przepisami.
Subwencja oświatowa 2026 – ministerstwo odpiera zarzut cięć
Interpelacja łączyła problem finansowania reformy z wcześniejszym, jak to ujęto, "odebraniem subwencji oświatowej" samorządom. MEN zdecydowanie zaprzeczyło tej tezie, przedstawiając dane: łączna kwota potrzeb oświatowych w 2025 r. wyniosła 102,7 mld zł, czyli o 11,4% więcej niż suma subwencji oświatowej i dotacji przedszkolnej zaplanowanych na 2024 r. W 2026 r. potrzeby oświatowe sięgają już 114,95 mld zł – o 10,9% więcej niż rok wcześniej.
Resort wskazuje też, że kwestia odpowiedzialności materialnej za skradzione lub zniszczone urządzenia będzie regulowana ogólnymi przepisami Kodeksu cywilnego. Odpowiadać będzie ten, kto wyrządził szkodę, a nie automatycznie szkoła czy dyrektor placówki.
Oprac. Agata Wróbel
Zobacz również szkolenia INFORLEX dla oświaty:
