Przy urnach nie jesteśmy konsumentami
Gdyby nastroje konsumentów przekładały się na wyniki wyborów, to zarówno rządzący, jak i opozycja mogliby wiązać z nimi pewne nadzieje

Badania koniunktury (zarówno w firmach, jak i wśród konsumentów – nas interesują te drugie) są prowadzone co miesiąc. GUS systematycznie zadaje kilkunastu tysiącom ankietowanych pytania: o ocenę i przewidywania dotyczące stanu całej gospodarki oraz ich gospodarstwa domowego, o ocenę trendów cenowych w poprzednich i w następnych 12 miesiącach, o przewidywania dotyczące bezrobocia, o dokonywanie poważnych zakupów obecnie i w ciągu najbliższego roku czy wreszcie o możliwości odkładania pieniędzy – obecnie i w ciągu najbliższego roku. Na tej podstawie statystycy obliczają bieżący i wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej. Podobnie robi Komisja Europejska. W przypadku jej badania dodatkowa zaleta jest taka, że wskaźnik ufności można porównywać pomiędzy poszczególnymi krajami UE.


