Opowieści rozgniewanego optymisty
AI myśli błyskawicznie, ale nie ma poczucia własnego istnienia. Jest więc pozbawiona autorefleksji, absolutnie psychopatyczna. A zatem: absolutnie wydajna. To spełnione kapitalistyczne marzenie

Czy interesuje nas przyszłość? Wbrew pozorom nie jest to źle zadane pytanie. Należy bowiem odróżnić zainteresowanie od strachu. A my się boimy przyszłości.
Przyszłość nadciąga niczym cyklon; widać go już na horyzoncie, ale nie da się określić jego rozmiarów. Wiadomo tylko, że jest wielki, gigantyczny, monstrualny. Że rozpęta piekło. I że nie tylko sami go przywołaliśmy, ale też stworzyliśmy go, uruchamiając przez swoją gatunkową łapczywość dynamiczne procesy w skali planetarnej.
Strach zawęża perspektywę i wzorce rozumowania. Z jednej strony pojawia się imperatyw ucieczki, z drugiej: marazm i apatia. Przyszłość – ów cyklon – jawi się jako zjawisko o nieogarnionej skali, takie, które nie podlega już żadnemu planowaniu czy refleksji w zakresie przyczyn i skutków. Ponieważ nie można chaotycznej i mrocznej przyszłości zaprojektować, przestaje ona być w istocie obiektem zainteresowania innego niż apokaliptyczne. Ludzkość intensywnie śni koszmary o końcu swojego świata, upatrując – zgodnie z mesjanistycznym kluczem – nadziei już w świecie następnym. Ewentualnie z uporem udaje, że nic się nie dzieje – od przyszłości ciekawsze są wieczne powtórki tego, co już było. Nostalgia to jednak tylko inna forma nieukojonego, neurotycznego, biernego lęku.

