wywiad
Zakaz wytaczania powództw typu SLAPP naruszałby konstytucję
Maciej Ślusarek: Ustawa nie ma na celu eliminowania prawa do ochrony dobrego imienia. Takie sprawy nadal będą się toczyć. Muszą jednak służyć ochronie przed bezprawiem, a nie blokowaniu debaty publicznej
Od dziś obowiązuje ustawa o szczególnych środkach ochrony w postępowaniu cywilnym osób uczestniczących w debacie publicznej, czyli tzw. ustawa anty-SLAPP. Ma ona chronić dziennikarzy i aktywistów przed zastraszaniem pozwami. Czy samo wejście w życie nowych przepisów wywoła efekt mrożący i sprawi, że instytucje lub politycy dwa razy się zastanowią, zanim pozwą dziennikarza?

Maciej Ślusarek, przewodniczący zespołu problemowego ds. SLAPP Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego
Maciej Ślusarek, przewodniczący zespołu problemowego ds. SLAPP Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego
Sądzę, że tak. Ustawa anty-SLAPP daje aktywistom, fundacjom i uczestnikom debaty publicznej, w tym dziennikarzom, bardzo skuteczne narzędzia obrony przed pozwami SLAPP. Każdy polityk, przedsiębiorca czy instytucja dwa, a nawet pięć razy zastanowi się, zanim zbyt szybko wniesie pozew przeciwko organizacji czy aktywiście oraz zanim sformułuje roszczenia, które mogą zostać uznane za całkowicie bezzasadne lub nadmiernie wygórowane. Myślę, że po konsultacji z prawnikami tego typu podmioty ograniczą swoje roszczenia do realnych, uzasadnionych żądań, takich, które służą ochronie ich praw, a nie blokowaniu debaty publicznej. Przecież nadal będą mogli żądać przeprosin czy zadośćuczynienia w granicach wyznaczonych przez prawo.




