wywiad
Pokazowych nalotów na firmy nie będzie
Janusz Krasoń: Nie żyjemy po to, żeby pracować, tylko pracujemy po to, żeby żyć. Reforma PIP daje skuteczne narzędzie do porządkowania rynku pracy, ale hurtowych kontroli nie będzie. Wszystko wprowadzamy z pełnym rozsądkiem
Już 8 lipca wchodzi w życie wielka reforma przepisów o Państwowej Inspekcji Pracy, która m.in. umożliwi inspektorom pracy przekształcanie zatrudnienia na umowach cywilnoprawnych w pracę na etat. Jak ocenia pan tę ustawę z perspektywy pracowników i pracodawców? Czy te zmiany były w ogóle potrzebne?

Janusz Krasoń, główny inspektor pracy
Janusz Krasoń, główny inspektor pracy
W moim przekonaniu ta reforma była absolutnie potrzebna. To z pewnością duże osiągnięcie zarówno partnerów społecznych, czyli organizacji pracodawców i związków zawodowych, które uczestniczyły w pracach nad ostatecznym kształtem tych przepisów, jak i strony rządowej, z panią minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszką Dziemianowicz-Bąk na czele, która z sukcesem przeprowadziła te zmiany przez cały proces legislacyjny. Wielokrotnie jako środowisko inspektorów pracy formułowaliśmy wnioski, aby uporządkować sytuację na rynku pracy w zakresie nadużywania umów cywilnoprawnych. Czy ustawa w pełni satysfakcjonuje wszystkich? Pewnie nie, ale to kluczowy, pierwszy krok. Daje nam skuteczne narzędzie, które bezapelacyjnie pomoże wielu ludziom, a w konsekwencji także pracodawcom. Umowa o pracę głębiej wiąże strony i opiera się na zasadach współżycia społecznego, co poprawia relacje w firmach. Na końcu drogi chodzi przecież o życie ludzkie, o to, by pracując, dotrwać w zdrowiu i dobrostanie do spokojnej starości, móc korzystać z urlopów, mieć czas dla dzieci, na rodzicielstwo i profilaktyczną ochronę zdrowia.




