Migranci znów stali się bronią
Kilkadziesiąt tysięcy imigrantów przedostało się nielegalnie w ostatnich dniach na terytorium hiszpańskich enklaw w Afryce Północnej. To skutek uboczny masowej legalizacji pobytu imigrantów przez rząd Sancheza w Madrycie, ale też element gry politycznej między Marokiem a Hiszpanią. Ceuta i Melilla to hiszpańskie eksklawy położone w Afryce Północnej. 80-tysięczne miasta zamieszkane przez Hiszpanów i częściowo Marokańczyków. To zaszłość postkolonialna, co nie zmienia tego, że ludność tych miast chce przynależności do Hiszpanii. Zresztą Madryt dużo w ten teren inwestuje. Różnica w jakości infrastruktury między Ceutą a otaczającym ją terytorium Maroka jest ogromna. Co ciekawe, gdy byłem tam w listopadzie 2025 r., spotkałem wielu mieszkańców, którzy twierdzili, że nigdy w życiu nie odwiedzili nawet okolicznych marokańskich wsi. Dziwne, zwłaszcza że między eksklawami a Marokiem obowiązuje drobny ruch transgraniczny. Kontrola wizowa pojawia się dopiero przy wejściu na prom płynący do miast kontynentalnej Hiszpanii – Tarify lub Algeciras. Z tego choćby powodu apele, by zawiesić członkostwo Hiszpanii w Schengen, są przedwczesne.



