orzeczenie
Nie było spadkobierców ani kuratora spadku. Sprawa o pensję trwała pół wieku

Sąd Najwyższy umorzył postępowanie o zapłatę wynagrodzenia po ponad półwieczu zawieszenia z powodu śmierci pracownika – powoda.
Młyny sprawiedliwości mielą powoli, jak głosi stare powiedzenie, dlatego niektóre sprawy doprowadzane są do końca nawet po wielu latach. Rzadko dotyczy to spraw pracowniczych, ale na wokandzie Sądu Najwyższego stanęła sprawa, której początkiem było powództwo zatrudnionego przeciwko Spółdzielni Produkcyjnej o zapłatę wynagrodzenia za pracę. Tyle że w sprawie chodziło o niezapłaconą część pensji za rok… 1973 (sic!). Sprawa rozpoczęła się wniesieniem żądania zapłaty reszty wynagrodzenia w czerwcu 1975 r. do powiatowej komisji rozjemczej (były to organy orzekające zamiast sądów I instancji w sprawach pracowniczych, które toczyły się w mniejszych zakładach pracy), a została prawomocnie rozstrzygnięta wyrokiem ówczesnego Okręgowego Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Łodzi (we wrześniu 1975 r.).



