Tania siła robocza za rakiety
Formalnie są w Rosji studentami. W praktyce pracują po kilkanaście godzin dziennie, a zarobione przez nich pieniądze trafiają do reżimu w Pjongjangu
Z Joanną Hosaniak rozmawia Maria Wiśniewska
Zajmuje się pani prawami człowieka w Korei Północnej. Skąd więc pomysł na raport o finansowaniu jej programu wojskowego?

Joanna Hosaniak, wicedyrektorka Citizens’ Alliance for North Korean Human Rights. Specjalizuje się w analizie sytuacji w obozach koncentracyjnych w Korei Północnej. Jest współautorką raportu „Financing Oppression and Weapons Program, Russia-North Korea Joint Venture Through Military and Security Forces”
Joanna Hosaniak, wicedyrektorka Citizens’ Alliance for North Korean Human Rights. Specjalizuje się w analizie sytuacji w obozach koncentracyjnych w Korei Północnej. Jest współautorką raportu „Financing Oppression and Weapons Program, Russia-North Korea Joint Venture Through Military and Security Forces”
Nasza organizacja od 30 lat zajmuje się problematyką praw człowieka w Korei Północnej. Przez dekady zbieraliśmy świadectwa i dokumentowaliśmy naruszenia, w tym zbrodnie przeciwko ludzkości. W pewnym momencie zdaliśmy sobie sprawę, że samo opisywanie tych naruszeń w gruncie rzeczy nie pokazuje, jak ten system działa i – co kluczowe – jak na siebie zarabia. W ostatnim raporcie postawiliśmy podstawowe pytanie: jak to możliwe, że biedne państwo, które w latach 90. i na początku XXI w. doświadczyło klęski głodu i śmierci milionów ludzi, jest w stanie inwestować w program atomowy i rozwój rakiet balistycznych, jedne z najdroższych i najbardziej zaawansowanych technologii wojskowych, które wymagają ciągłego doskonalenia?

