ustrój
Sejm wybrał nowy skład KRS. Będzie kolejny wniosek do TK?
Po raz pierwszy od ośmiu lat sędziowie mieli wpływ na skład Krajowej Rady Sądownictwa. Choć pojawiają się głosy, że i tak był on iluzoryczny
Piątkowe głosowanie nad wyborem 15 sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa z proceduralnego punktu widzenia przebiegło gładko. Za proponowaną listą kandydatów zagłosowało 235 z 258 obecnych na sali sejmowej posłów. 187 parlamentarzystów PiS nie wzięło w nim udziału, jako że ich zdaniem, ze względu na postanowienie zabezpieczające Trybunału Konstytucyjnego, Sejm sędziów w ogóle wybierać nie powinien. Nie przeszkodziło to w zdobyciu wymaganej w pierwszym głosowaniu większości trzech piątych głosów oraz odtrąbieniu sukcesu przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, według którego KRS będzie pierwszym odbudowanym w całości organem polskiego sądownictwa.
Powrót Piebiaka
Najtrudniejszą do przełknięcia pigułką dla rządu był fakt, że respektowanie obowiązującej ustawy o KRS (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1186) oznacza konieczność zgody na zgłoszoną przez PiS kandydaturę bohatera afery hejterskiej oraz byłego wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka. Przepisy stanowią bowiem, że na ostatecznej liście każdy klub powinien mieć co najmniej jednego przedstawiciela. PiS skorzystał z tego, nie pozostawiając koalicji wyboru i zgłaszając tylko jedną osobę. A jest ona kontrowersyjna do tego stopnia, że po głosowaniu nad listą kandydatur w sejmowej komisji sprawiedliwości, jej szef Paweł Śliz w obszernym wpisie na portalu X tłumaczył, dlaczego w ogóle zdecydowano się na taką procedurę.




