wywiad
System „jakoś to będzie” właśnie się kończy
Łukasz Jankowski: Zapaść w szpitalnictwie, ucieczka kadry do sektora prywatnego i narastający konflikt na linii lekarz–pacjent to codzienność polskiej ochrony zdrowia

To „jakoś to będzie” widać już w naborach na specjalizacje. Wiosną 2026 r. na 140 miejsc na onkologię zgłosiło się tylko 19 osób. Dlaczego młodzi lekarze omijają te dziedziny?
Bo zapaść w szpitalnictwie jest faktem. 70 proc. lekarzy szpitalników chce odejść z pracy w tym sektorze. Nikt nie chce dyżurować po 24 godziny, narażając własne zdrowie – statystycznie lekarze żyją o dwa lata krócej niż reszta społeczeństwa. Młodzi nie chcą brać odpowiedzialności za ciężkie stany w atmosferze strachu przed prokuratorem. Wybierają to, co można robić w trybie poradnianym. Największy problem będziemy mieli z chirurgią. Tu potrzeba mentora, szkolenia manualnego. Jeśli zabraknie mistrzów, nie wyszkolimy narybku. Chirurgia umiera, bo jest zbyt obciążająca fizycznie i psychicznie. Musimy rozważyć – wzorem innych krajów – wprowadzenie 12-godzinnych dyżurów, asystentów lekarza oraz zdjęcie z lekarzy presji karnej. Inaczej w 2032 r., mimo że lekarzy ogółem będzie więcej, w szpitalach publicznych nie będzie miał kto operować.




