Twórzmy wspólnotę
Autentyczna przynależność
Coraz więcej firm zadaje sobie pytanie, jak zachęcić pracowników do pracy w biurze, aby odtworzyć lub na nowo zbudować wspólnotę, którą przed pandemią zdawały się być. Działy HR podejmują w tym zakresie wysiłki organizacyjne, finansowe, czasem w formie nakazu czy obowiązku. Wiele z nich kończy się jednak niepowodzeniem. W sukurs przychodzi kultura organizacyjna, której oddziaływanie zapewnia firmom lepsze i trwałe efekty wspólnotowe.

Wspólnota to grupa ludzi, których coś ściśle łączy. Może to być wspólny cel, pochodzenie albo kultura. Opiera się na silnych i różnorodnych więzach między członkami wspólnoty. W dawnych społecznościach odgrywała ona kluczową rolę - zapewniała przeżycie i dobre funkcjonowanie zbiorowości. Obecnie wspólnotę tworzy się tam, gdzie ludzie siebie naprawdę potrzebują do realizacji ambitnych celów i śmiałych wizji. W praktyce trudno sobie wyobrazić jakąkolwiek sferę życia, którą można zrealizować samodzielnie. Sport, biznes, wojsko, działalność społeczna, polityka… Wszędzie potrzeba wspólnoty. Nikt realnie nie jest w stanie osiągnąć w pojedynkę znaczących efektów. Złożoność wyzwań wymaga różnych talentów, uzupełniających się kompetencji i kreatywności wynikającej z synergii odmiennych sposobów myślenia.
Praca bez relacji
Aktualnie w organizacjach biznesowych rzadko tworzy się prawdziwe wspólnoty. Ludzie nie czują się już tak związani z daną firmą, osobami, z którymi pracują. Realizują zadania, ale nie ma między nimi trwałych więzi. Nie postrzegają już wspólnoty jako wartości. Czują się bardziej niezależni, nie potrzebują innych, żeby osiągnąć swoje cele. Każdy pracuje w swoim świecie. Co jakiś czas pojawią się na zdalnym spotkaniu, często nawet bez włączania kamerki. Co bardziej obrotni świadczą prace dla więcej niż jednego pracodawcy, rozwijają swoje projekty.
Brak silnych więzi między ludźmi to znaczący trend, który nie zaczął się wczoraj. Coraz więcej relacji we współczesnym świecie opiera się na podejściu transakcyjnym. Ludzie robią tyle, za ile im się płaci. Jeżeli gdzieś mogą zarobić więcej lub mniejszym wysiłkiem, to zmieniają pracodawcę. Tendencja ta nabrała dynamiki w czasie pandemii. Mimo pierwszego szoku z czasem okazało się, że nie trzeba być w pracy, żeby efektywnie pracować. Praca przestała więc być miejscem, które skupiało ludzi wykonujących zadania i wspólnie realizujących cele. Pojęcie „idę do pracy” ostatecznie zostało podważone. „Pracą” stało się miejsce, w którym aktualnie człowiek mógł bezpiecznie, w oddaleniu od innych wykonywać swoje zadania.

