Gazeta Samorządu i Administracji 9/2004 z 26.04.2004, str. 59
Data publikacji: 02.07.2018
Jak zracjonalizować wydatki na oświatę z szansą na poprawę warunków kształcenia
Wprowadzenie przez powiat świdnicki miękkiego bonu oświatowego wymusiło przeznaczenie w budżecie szkoły określonego procenta wydatków na wynagrodzenie nauczycieli przy jednoczesnej redukcji kosztów stałych.
Było jak w przysłowiu - potrzeba jest matką wynalazków. Po dwóch latach tłustych, w roku 2001 po raz pierwszy subwencja oświatowa dla powiatu świdnickiego nie pokryła w pełni kosztów realizacji zadań oświatowych. W roku następnym deficyt sięgnął 3,5 mln złotych. Przy planowaniu budżetu na rok 2003 - z uwzględnieniem realizacji III etapu podwyżek płac nauczycieli - okazało się, że deficyt przekroczy 4 mln zł. Stało się jasne, że dotychczasowe zasady finansowania zadań oświatowych muszą się zmienić.
Możliwości było kilka:
• zmniejszenie wysokości dodatków do wynagrodzeń nauczycieli zapisanych w regulaminie przyjętym przez Radę Powiatu dla realizacji zapisów art. 30 Karty Nauczyciela,
• administracyjne cięcie siatek godzin nauczania bez oglądania się na kuratora oświaty,
• okrojenie etatów obsługi i administracji w szkołach,
• zmniejszenie liczby szkół.
Wszystkie powyższe sposoby mają jedną wspólna wadę: są trudne do przeprowadzenia z tzw. względów społecznych (próbowaliśmy zmian w sieci przez likwidację szkół ze złym skutkiem). Czytaliśmy, co prawda, w publikacjach panów Zięby i Tobora na łamach Biuletynu Informacyjnego firmy Vulcan o możliwości naliczania budżetu w oparciu o tzw. bon oświatowy, ale dotyczył on jedynie szkół podstawowych i gimnazjów. Jednak ważnym efektem tych lektur była konstatacja, że bon nie może być „sztywny”. Wyprawa do sąsiedniego starostwa w Dzierżoniowie w październiku 2002 r. (tam już od kilku lat pieniądze nalicza się „bonowo”) zaowocowała pierwszymi pomysłami na powiatowy bon oświatowy w kształcie odpowiadającym naszym potrzebom.
