Zły Trump zabił neoliberalizm
Zaprzysiężenie Donalda Trumpa na 47. prezydenta USA to początek nowej wojny. A jeden z jej frontów będzie obecny właśnie tu: w ekonomicznej debacie. Ofiary będą. Bo liberalny establishment Ameryki nie pogodził się z listopadowym werdyktem obywateli. A wciąż potężna machina narracyjna, na którą składają się tradycyjne media, stary opiniotwórczy komentariat i (co szczególnie interesujące) uniwersytety oraz think tanki już pracuje. Od pierwszego dnia mamy więc przekaz: oto stało się coś strasznego, najgorszego i haniebnego. Zgodnie z tą opowieścią z Białego Domu nie ma prawa wyjść przez cztery lata nic sensownego. Wszystko będzie z automatu „złe”, „groźne” i „bezprecedensowo niebezpieczne”. Każdy gest zostanie zinterpretowany na niekorzyść, każde słowo przenicowane tak, by wyszło „a

