Jak wyjść z drugiej kategorii
W ostatnim tygodniu polskie ambicje rozwojowe dostały dwa potencjalnie nokautujące ciosy. Pierwszym był akt wydany przez administrację Joego Bidena, który dzieli świat na trzy kategorie. W koszyku pierwszym są państwa sojusznicze i przyszli liderzy rozwoju sztucznej inteligencji (AI), którzy bez ograniczeń będą mogli zamawiać konieczne do jej trenowania podzespoły. Do trzeciej grupy trafiły kraje wrogie, które o najnowocześniejszych półprzewodnikach powinny zapomnieć. Między tymi blokami jest reszta świata – w tym Polska. Środkowa grupa to kraje, do których USA będzie mogły wysyłać m.in. nowoczesne karty graficzne, ale ma je obowiązywać limit. W dodatku taki, którym da się manipulować w zależności od stanu relacji. Państwu, któremu jest z Waszyngtonem po drodze, administracja prezydencka będzie mogła poluzować ograniczenie. Limit stanie się więc formą nacisku i instrumentem do załatwiania amerykańskich interesów w „żółtej strefie”. Dla nas bardziej niebezpieczny jest scenariusz, w którym podział państw na kategorie stanie się przedmiotem geopolitycznych targów między grupami pierwszą i trzecią. Targów, w których kraje wrzucone do drugiego koszyka, będą leżeć na stole, zamiast przy nim siedzieć.

