Boska turystyka
W umyśle człowieka średniowiecza zawsze wygrywa mit, nawet gdy rzeczywistość natrętnie domaga się uwagi

Załóżmy, że jesteś późnośredniowiecznym turystą z Europy. Twój cel to Ziemia Święta – po prostu nie ma atrakcyjniejszej oferty. „Terra sancta: nie kraj, lecz stworzony z opowieści biblijnych pejzaż pamięci i emocji” – pisze brytyjski mediewista Anthony Bale w książce „Przewodnik średniowiecznego obieżyświata”, traktującej o różnych, zarówno praktycznych, jak i kulturowych aspektach podróżowania w tamtej epoce. „(Ta podróż to) najwyższy cel ludzkiego życia. Dzięki niej można było zyskać prawość, chwałę, radość, zadowolenie i przyjemność. Przynajmniej w teorii” – dodaje autor.
Drogo i drożej
Twój pomysł, by odbyć tę wędrówkę, najwartościowszą ze wszystkich, w zasadzie automatycznie gwarantującą odpust zupełny, napotyka wszelako pewne obiektywne przeszkody.

