Odwrót Ameryki można jeszcze powstrzymać
Jeśli można mówić o jakiejkolwiek nadziei dla Zachodu po szarży Donalda Trumpa, to jest ona w Londynie. Klucze do zachowania pozorów jedności transatlantyckiej trzyma Keir Starmer, który w przyszłym tygodniu przedstawi w Waszyngtonie plan wysłania europejskiego kontyngentu do Ukrainy. Ma on liczyć 30 tys. żołnierzy. Państwem ramowym – jak napisaliśmy w czwartek w DGP – będzie Wielka Brytania, która wystawi brygadę. Żołnierze nie będą stacjonowali na ewentualnej linii rozgraniczenia, tylko w dużych miastach: w Dnieprze, może w Charkowie, Odessie, przy elektrowniach atomowych w Równem i Chmielnickim. Kontyngent ma się zająć ochroną infrastruktury krytycznej i szkoleniem wojsk ukraińskich. Nie to jest jednak najważniejsze w propozycji Starmera. Podstawą są gwarancje ze strony USA, które mają polegać na tym, że w Polsce i Rumunii zostaną rozmieszczone amerykańskie samoloty F35 uzbrojone w pociski JASSM czy JAGM zdolne uderzyć w cele w Rosji i na wschód od linii rozgraniczenia w Ukrainie. Oznaczałoby to, że po rozbiorze tego kraju wschodnia flanka NATO nie zostanie porzucona.

