Wspaniałe, niedopowiedziane człowieczeństwo
Papież wskazuje, że technika sama w sobie nie jest zła, ale jej rozwijanie tylko dlatego, że można więcej i szybciej, nie jest działaniem godnym człowieka. Mógłby jednak mówić bardziej dobitnie

Czytelnik spodziewający się, że ogłoszona 15 maja 2026 r. encyklika papieża Leona XIV „Magnifica humanitas” będzie kolejnym zbiorem ogólnych uwag o współczesnym człowieku, może się zdziwić. Tekst jest bowiem poważną próbą opisania kryzysu cywilizacyjnego, w którym sztuczna inteligencja – choć pozostaje narzędziem – zaczyna działać jako element infrastruktury władzy, pracy, edukacji, relacji, komunikacji i wojny.
Papież nie mówi o technologii w abstrakcji. Wskazuje na konkrety. Przypomina, że technologia przyjmuje moralność tych, którzy ją projektują i finansują, więc nie może koncentrować się w rękach konkretnych, nielicznych grup. Rozpoznaje główne społeczne i polityczne zagrożenia związane z AI, ale pozostawia niedosyt tam, gdzie chodzi o granicę między osobą a jej syntetyczną imitacją.
Kościół widzi problem i przypomina o niezastępowalności człowieka, ale nie stawia jednoznacznie nieprzekraczalnej granicy między osobą a maszyną. Dlaczego instytucja, która dysponuje jednym z najmocniejszych języków pozwalających oprzeć tę granicę nie na zmiennych właściwościach, lecz na statusie człowieka jako imago Dei, nie domyka swojego rozpoznania?


