Nie jesteśmy gotowi na kolejne pandemie
Przyroda pełna jest wirusów, które mogą zagrozić człowiekowi. Naukowcy biją na alarm, ale społeczeństwo zachowuje się, jakby nie było problemu
Z Aleksandrą Milewską rozmawia Anna Piotrowska
Obawia się pani hantawirusów?

s, Małopolskie Centrum Biotechnologii, Uniwersytet Jagielloński, Fot. mat. prasowe
s, Małopolskie Centrum Biotechnologii, Uniwersytet Jagielloński, Fot. mat. prasowe
Generalnie nie powinniśmy ani lekceważyć wirusów, ani negować ich istnienia. Jeśli chodzi o hantawirusy, ludzie stosunkowo rzadko mają z nimi bezpośredni kontakt, dlatego ryzyko zakażenia dla większości społeczeństwa pozostaje niewielkie. Naturalnymi gospodarzami tych wirusów są przede wszystkim myszy, szczury oraz inne drobne gryzonie. Dopóki więc nie mamy bliskiej styczności z tymi zwierzętami lub ich wydzielinami, ryzyko zakażenia jest bardzo niskie.
Ale przecież w miastach szczury są wszechobecne. Sama niedawno widziałam ich sporą grupę buszującą w odpadkach.
Oczywiście, w przypadku większych skupisk tych zwierząt należy zachować szczególną ostrożność. Do zakażenia dochodzi jednak przede wszystkim poprzez kontakt z aerozolami zawierającymi wydzieliny gryzoni, takimi jak mocz, kał czy ślina. Osoby mające bezpośredni kontakt ze zwierzętami lub przebywające w miejscach ich bytowania powinny liczyć się z ryzykiem zakażenia różnymi patogenami, nie tylko hantawirusami.


