wywiad
Praworządność w Polsce wciąż w kryzysie
Marcin Wiącek: Katalog praw człowieka jest dla obywatela bez znaczenia, jeśli nie ma niezależnej instytucji, przed którą może skutecznie dochodzić swoich praw i której rozstrzygnięcia będą respektowane. Dziś tego brakuje. To problem wywołany przez polityków i to oni powinni go rozwiązać
23 lipca kończy się pana kadencja na stanowisku rzecznika praw obywatelskich, więc to dobry moment na podsumowanie. Co uznałby pan za swój największy sukces, a co za największą porażkę?

Marcin Wiącekrzecznik praw obywatelskich
Marcin Wiącekrzecznik praw obywatelskich
Podstawową rolą RPO jest wskazywanie władzom problemów związanych z ochroną praw człowieka w Polsce oraz monitorowanie wykonywania tych zaleceń.
We wszystkich obszarach życia społecznego, w których obywatele zwracali się do nas o pomoc, udało się zrobić tyle, na ile pozwalają kompetencje rzecznika. Zbieraliśmy informacje o problemach i niesprawiedliwościach, które dotykają ludzi, a następnie je analizowaliśmy pod kątem prawnym i przedstawialiśmy właściwym organom władzy.
W wielu przypadkach – powiedziałbym, że w większości – spotkaliśmy się ze zrozumieniem ze strony władz, przede wszystkim rządu i parlamentu. Także w większości spraw indywidualnych, w których podejmowaliśmy interwencje, sądy wydawały rozstrzygnięcia zgodne ze stanowiskiem rzecznika. To pokazuje, że nasze argumenty były trafne i ukształtowały liczne linie orzecznicze, a poza tym pomogliśmy w ten sposób tysiącom ludzi w sprawach cywilnych, karnych czy administracyjnych.
Udało się też, jak sądzę, zbudować zaufanie obywateli do tego, że w Polsce istnieje konstytucyjny organ państwa, który nie uczestniczy w sporach politycznych i światopoglądowych, jakie obserwujemy na co dzień. Taka jest moja wizja niezależności urzędu RPO. To powinien być urząd, który stoi obok sporów politycznych i kieruje się wyłącznie prawem. Pozostawiam go z takim właśnie wizerunkiem.




