rozmowa
Radew nie wejdzie w buty Orbána
Filipowa: Bułgarzy pokładają nadzieję na zmianę systemu, w którego ramach postępuje proces sukcesywnego zawłaszczania państwa i przejmowania kluczowych instytucji przez polityków
Światowe media okrzyknęły przyszłego premiera Bułgarii Rumena Radewa nowym Viktorem Orbánem. Przesada czy jest w tym część prawdy?

Rumena Filipowa szefowa Instytutu Analizy Globalnej w Sofii
Rumena Filipowa szefowa Instytutu Analizy Globalnej w Sofii
W tym momencie trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bo choć Radew to jeden z najważniejszych graczy na bułgarskiej scenie politycznej, to przez dziewięć lat jako prezydent nie miał w rękach realnej władzy. W Bułgarii głowa państwa pełni funkcję przede wszystkim reprezentacyjną; Radew, zdając sobie z tego sprawę, próbował równoważyć ten brak uprawnień publicznym punktowaniem kolejnych ekip rządzących. W ten sposób budował popularność i stale zaznaczał swoją obecność w codziennej, partyjnej polityce. Orbán zaś to oczywiście szczególny przypadek, a właściwie fenomen, który wyrósł ze specyficznych węgierskich uwarunkowań. Oddający kontrolę nad państwem Fidesz był konserwatywną i




