Personel i Zarządzanie 5/2004 z 01.05.2004, str. 118
Data publikacji: 30.06.2018
Przegląd prasy zagranicznej
Siła etykiety
Po niechlujstwie czasów „new economy”, menedżerowie powracają do konserwatywnej etykiety w ubiorze, od którego także zależy powodzenie w biznesie - napisała Carolyn Braun w tygodniku „Wirtschaftswoche”. Strategia znanego z telewizyjnego serialu porucznika Columbo, którego znoszony płaszcz i garnitur miały zbijać z tropu otoczenie, absolutnie nie sprawdza się w biznesie. Przeciwnie, jest zabójczo niebezpieczna. Wraz z manierami, ubiór decyduje w 55 proc. o tzw. pierwszym wrażeniu, które często przesądza o powodzeniu lub fiasku negocjacji handlowych. Zwłaszcza w biznesie międzynarodowym obowiązują liczne reguły mody, do których miejscowi partnerzy przywiązują ogromną wagę, z czego jednak nie zawsze, niestety, zdają sobie sprawę menedżerowie z Niemiec i innych krajów zachodnich.
Ciemny garnitur, czarne buty dla panów, przyzwoity, pozbawiony wypukłości kostium dla pań - choć strój człowieka biznesu na pierwszy rzut oka wygląda wszędzie podobnie, uniwersalnego wzorca nie ma, a szczegółowe wymogi w pojedynczych krajach mogą się różnić. Ogólnie dużymi rygorystami w kwestii ubioru są - wbrew wakacyjnym obserwacjom turystów z innych krajów - południowi Europejczycy i narody Ameryki Łacińskiej. Anglosasi lubią understatement, niedopowiedzenie: pokazywanie, co się posiada lub na co nas stać, jest tu absolutnym tabu. Z kolei w Chinach dostrzeżona etykietka drogiego garnituru bywa ulubionym tematem konwersacji. W tejże Azji trzeba pamiętać o eleganckim ubieraniu się przez cały tydzień, także w weekendy, o czym często zapominają menedżerowie z Europy, którzy na sobotę i niedzielę przywdziewają szorty i kapcie, budząc zgrozę azjatyckich partnerów.

