Zmiana budżetów na szkolenia top menedżerów i menedżerów liniowych
Przesuwać czy nie przesuwać?
Polskie firmy niedostatecznie rozwijają przywództwo i standardy kierownicze na najniższych stanowiskach menedżerskich, choć to na tym poziomie kształtuje się klimat sprzyjający zaangażowaniu. Czy zatem nie warto tu przesunąć środków z drogich szkoleń dla menedżerów wyższego szczebla?
Przeciętny brygadzista, szef zespołu sprzedaży czy kierownik małego działu zatrudniającego specjalistów w polskiej firmie to najczęściej awansowany robotnik, handlowiec lub zasłużony specjalista. Menedżer liniowy to nie jest jednak "figura", której firmy kwapią się dawać wsparcie rozwojowe w dziedzinie przywództwa czy choćby nawet nauki standardów menedżerskich.
Zaniedbani przez firmy
Z ankiety Hay Group wynika, że co trzeci kierownik najniższego szczebla skarży się, iż firma nie daje mu żadnego wsparcia w pełnieniu tej funkcji. Według badań tej samej firmy doradczej, to jednak menedżerowie liniowi mają największy (bo 75-proc.) wpływ na klimat w firmach. A dobry klimat w organizacji może poprawić wyniki biznesowe nawet o 30 proc.! Znane jest też przysłowie, że do firmy zatrudniamy się ze względu na jej markę, a odchodzimy z niej z powodu szefa. Zatem logiczne wydaje się, że warto mieć jak najlepszych szefów.
Przywództwo dla każdego
Najlepsze firmy kształcące przywódców starają się tworzyć atmosferę przywództwa - taki rodzaj zaangażowania, w którym od każdego pracownika oczekuje się, aby przekładał strategię firmy na swoje codzienne działania w pracy. W badaniu Bloomberg Business Week.com oraz Hay Group z 2009 roku pt. "Best Companies for Leadership" okazało się, że:


