Nic o nas bez nas
Rozmowa z Agatą Duliniec, prezesem zarządu firmy rodzinnej Gniotpol Trailers, o sukcesji, zaufaniu i wartościach, a także komunikacji i rozwiązaniach na czas kryzysu

W 2018 r. objęła Pani stanowisko prezesa w firmie rodzinnej Gniotpol Trailers. Czy sukcesja była dla Pani dużym wyzwaniem? Wiele rodzinnych firm boryka się z problemem braku sukcesorów.
Faktycznie, proces sukcesji to bardzo wymagające przedsięwzięcie. W naszym przypadku było to chyba największe wyzwanie w historii firmy i trudno się dziwić. Z jednej strony nestorzy, którzy przez niemal całe swoje zawodowe życie rozwijali firmę według własnej wizji, z drugiej strony sukcesor, który ma swój pomysł na to, w jaki sposób zarządzać organizacją. Tutaj dobra wola dwóch stron, „aby się udało”, nie wystarczy. Trzeba ustalić zasady, na jakich ma do tego dojść i wszyscy bez wyjątku muszą się ich trzymać. Ja miałam to szczęście, że moi rodzice w pełni wywiązali się z obietnicy wycofania się z operacyjnego zarządzania firmą, obdarzając mnie bardzo dużym zaufaniem. Z drugiej strony – starałam się zapewnić im jak największy komfort, dając im możliwość bycia w pełni poinformowanymi o planach związanych z firmą, jak i bieżącej ich realizacji. Dbanie o komunikację i wzajemny komfort podczas tego procesu było bardzo ważne. Obie strony wiedziały, że ja jako sukcesor jestem gotowa do przejęcia odpowiedzialności za dalszy rozwój naszego wspólnego, rodzinnego dobra. To było dla nas absolutnie oczywiste. Zarówno firmę, jak

