Kontrowersyjny pomysł połączenia bibliotek publicznych i szkolnych
W projekcie założeń ustawy o poprawie warunków świadczenia usług przez samorządy Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji zarekomendowało stworzenie możliwości wykonywania zadań biblioteki szkolnej przez bibliotekę publiczną. Resort przyznaje, że pomysł wzbudza wiele emocji i zapewnia, że nie zamierza likwidować bibliotek szkolnych. Inaczej widzą to samorządy, nauczyciele i bibliotekarze.
Projekt połączenia bibliotek publicznych i szkolnych, autorstwa ministra administracji i cyfryzacji Michała Boniego, to pomysł bardzo młody, ale już niezwykle popularny za sprawą swej kontrowersyjności. W czasach, gdy zainteresowanie czytelnictwem drastycznie zmalało, koncepcja ograniczenia liczby placówek bibliotecznych jest dyskusyjna. U jej podstaw stoi chęć ministra Boniego do rozwiązania kłopotów finansowych, z jakimi borykają się samorządy, które finansują zarówno biblioteki publiczne, jak i szkolne. Połączenie obu rodzajów placówek sprzyjałoby zgromadzeniu funduszy na zakup nowości książkowych. Przeniesienie zasobów szkolnych księgozbiorów do publicznych umożliwiłoby uczniom korzystanie zeń nie tylko w czasie lekcji, lecz nawet do późnych godzin popołudniowych. Z tymi argumentami ministra nie zgadzają się ani nauczyciele pełniący funkcje bibliotekarzy w szkołach, ani sami bibliotekarze. Ci pierwsi obawiają się straty zatrudnienia, natomiast przewodnicząca Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich Elżbieta Stefańczyk zaznaczyła, że "zadania bibliotek szkolnych i publicznych są odmienne i nie można ich łączyć w imię poprawy efektywności usług samorządów".


