Praca jest w realu
Ludzie wciąż żyją w bardzo namacalnej rzeczywistości. W Polsce jest nadal więcej pracowników produkcyjnych i transportowych niż biurowych. Mamy ogromny sektor produkcyjny i logistyczny. I to nie są minusy naszej gospodarki

Z Joanną Tyrowicz rozmawia Sebastian Stodolak
W kwietniu GUS podał, że liczba bezrobotnych w Polsce wzrosła o 120 tys. osób. To zapowiedź poważniejszego załamania?

Joanna Tyrowicz profesor nauk społecznych, ekonomistka, członek Rady Polityki Pieniężnej
Joanna Tyrowicz profesor nauk społecznych, ekonomistka, członek Rady Polityki Pieniężnej
Osób bezrobotnych. W porównaniu z zeszłym rokiem. I jest to efekt zmian regulacyjnych.
Jak to?
Nasz system rejestrowania osób bezrobotnych był ślepy na pewne grupy osób. W zeszłym roku wprowadzono zmiany w prawie, które częściowo tę ślepotę ograniczyły.
O jakich grupach ludzi mowa?
Na przykład tych, które mieszkają poza miejscem zameldowania. W starym systemie można się było zarejestrować w miejscu zameldowania i tam też, jak to się ładnie nazywało, potwierdzać gotowość do podjęcia pracy. Czasem raz w tygodniu. Dla wielu osób oznaczało to bezcelowe regularne wyprawy do rodzinnej miejscowości. Po co, skoro tam nie szukali pracy? Teraz mogą się zarejestrować tam, gdzie faktycznie przebywają i budują przyszłość. W skrócie: wzrost liczby zarejestrowanych osób bezrobotnych wynika z tego, że system zaczął dostrzegać część osób wcześniej pomijanych.
W komentarzach ekonomicznych w Polsce do poziomu bezrobocia przywiązuje się dużą wagę. Tymczasem gdy się patrzy na współczesne stopy bezrobocia w różnych krajach i zderza się to z dynamiką rozwoju gospodarczego, to okazuje się, że nie są one już barometrem dynamiki gospodarczej. Stopa bezrobocia może być niska, a ludzie mogą doświadczać pogorszenia sytuacji materialnej. Niskie bezrobocie przestało być sygnałem, że w gospodarce jest w porządku, prawda?


