Każdy był kiedyś dzieckiem
Długo w historii dziecko było małym dorosłym, wersją mini tego, kim powinno się stać w przyszłości. Dzieciństwo, które znamy dzisiaj, jest w efekcie niedawnym wynalazkiem

Trudno o życiorys równie barwny jak ten Patricka Leigh Fermora. W ciągu przeżytych 96 lat był podróżnikiem, pisarzem, żołnierzem, partyzantem i bohaterem w Grecji. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że wszystko to przychodziło mu z dziecinną wręcz łatwością. Bo i fantazję miał godną dziecka.
Urodził się w Londynie w drugim roku I wojny światowej. Krótko po porodzie jego matka postanowiła wrócić do męża, który pracował w Kalkucie. Zdecydowała, że zabierze ze sobą tylko jedno dziecko – starszą córkę. Po morzach i oceanach grasowały niemieckie okręty podwodne, które zatapiały statki państw należących do Ententy. Posłały na dno „Lusitanię” wraz z 1198 osobami . Chcąc uniknąć śmierci obojga dzieci, kobieta zostawiła Paddy’ego z rodziną zastępczą. Zobaczyli się dopiero po wojnie.
Opiekunowie nie nakładali na chłopca żadnych zakazów ani nakazów. „Nowa rodzina na tle stodoły, stogów i ostów w cieniu zarośli oraz falujące miedze i redliny – oto moje pierwsze zapamiętane obrazy; zatem najwcześniejsze lata, uważane za tak ważne i kształtujące, a które spędziłem mniej więcej jako dziecię dobrego farmera puszczone samopas, pozostawiały we mnie wspomnienie stanu całkowitej, niczym niezmąconej błogości” – pisał w „Czasie drogi”, opowieści o jego podróży z Holandii do Stambułu.


