Przez Kijów do wolnego Mińska
Ukraina przestała się łudzić, że Łukaszenkę można wykorzystać we własnych celach akurat w momencie, gdy Zachód wznowił kontakty z reżimem. Zademonstrowaniu tej zmiany nastawienia służyło zaproszenie Cichanouskiej do Kijowa

W ciągu kilku miesięcy stosunek ukraińskich władz do liderki białoruskiej opozycji Swiatłany Cichanouskiej przeszedł drogę od z pełnego nieufności dystansu do serdecznego zaproszenia do Kijowa. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie zmiana podejścia Ukrainy do Alaksandra Łukaszenki i chęć okazania asertywności wobec administracji Donalda Trumpa.
Jak wszyscy zapraszani do tego kraju światowi liderzy, Cichanouska przyjechała do ukraińskiej stolicy pociągiem klasy dyplomatycznej. Na papierowym bilecie, w rubryczce przeznaczonej na opis trasy, wpisano „Peremyszl – wilnyj Kyjiw – swabodny Minsk” (Przemyśl–wolny Kijów–wolny Mińsk). I to nie był jedyny taki gest. – Niedawno Łukaszenka powiedział, że nadszedł czas na spotkanie prezydentów Ukrainy i Białorusi. Ciekawie wyszło: powiedział Łukaszenka, a przyjechała Swiatłana Cichanouska – stwierdził Wołodymyr Zełenski, a ta odpowiedziała mu szerokim uśmiechem. Białoruski przywódca też deklarował, notabene, że jest gotów przyjechać do Kijowa.
Białorusini a łukaszyści
Grafik delegacji, w której skład weszli najważniejsi doradcy Cichanouskiej, był nasycony. Liderka spotkała się z prezydentem, szefem MSZ Andrijem Sybihą i sztabem odpowiadającym za uwalnianie jeńców z rosyjskiej niewoli, zainaugurowała działanie swojego przedstawicielstwa w Kijowie, spotkała się z zachodnimi ambasadorami, wygłosiła mowę w renomowanej Kijowskiej Szkole Ekonomii, złożyła kwiaty na grobach i pod pomnikami wybitnych Białorusinów (od literata Uładzimira Karatkiewicza do ochotników poległych na wojnie z Rosją), odwiedziła Czarnobyl i Ławrę Peczerską, gdzie spoczywa książę Konstanty Ostrogski, błyskotliwy pogromca Rosjan w bitwie pod Orszą w 1514 r., którą białoruska opozycja uznaje za symbol chwały litewsko-białoruskiego oręża.


