Cios wyprzedzający
Jeżeli tworzenie analogii między Ankarą a Budapesztem ma sens, to Recep Tayyip Erdoğan szybko wyciągnął wnioski z wyborczej porażki Victora Orbána

O taką paralelę pokusił się – na łamach „The Economist” – lider tureckiej opozycji, a właściwie jej najsilniejszej formacji, Republikańskiej Partii Ludowej (CHP), Özgür Özel. „Nasza walka o demokrację przypomina tę na Węgrzech, lecz jest trudniejsza. Jeśli się jednak powiedzie, odbije się znacznie szerszym echem” – napisał w zeszłym tygodniu.
Nie minęło kilkadziesiąt godzin od publikacji felietonu, kiedy sąd apelacyjny unieważnił wybór Özela na szefa CHP w 2023 r., a policja przypuściła szturm na siedzibę partii w Ankarze. Mundurowi musieli stoczyć z obrońcami przeszklonego biurowca bitwę: na nagraniach widać, jak szturmują hol i pokonują barykady z mebli, używają granatów z gazem łzawiącym. Pokonani republikanie protestują teraz m.in. na ulicach Ankary. W ostatni wtorek w Izmirze rozpędzono ich wiec armatkami wodnymi. – Przegrana to nie my! – nieustannie powtarza obalony przez sąd lider partii. – Staję przeciwko tym, którzy chcą przejąć partię Atatürka, i tym, którzy chcieliby ją oddać rządzącym – zapewnia Özel. To bardzo czytelna aluzja: do zarządzania ugrupowaniem, po decyzji sądu, powróciła frakcja poprzedniego szefa CHP Kemala Kılıçdaroğlu. Według gazety „Hürriyet” jego ludzie zaczęli już odtwarzać partyjne instytucje, które po wygranej w


