transport
Od 1 lipca busy z tachografami. Nie wszyscy są gotowi na rewolucję
Od środy w pojazdach od 2,5 t do 3,5 t przewożących towary na terenie UE trzeba mieć zamontowane urządzenia do rejestracji czasu pracy kierowców. Eksperci przestrzegają, że dla wielu firm będzie to duży problem
Nie chodzi tylko o to, że sam montaż tachografów jest sporym wydatkiem (ok. 5 tys. zł) ani że kierowcy muszą się nauczyć obsługi tych urządzeń. Największym problemem jest opanowanie przez kierowców wszystkich wymagań dotyczących długości czasu jazdy, przerw i odpoczynków, które narzucają przepisy. A dla części firm również niejasności w prawie unijnym co do tego, kogo obejmuje nowy obowiązek.
Nie jest łatwo przestrzegać
– Z racji charakteru swojej pracy mam kontakt z przewoźnikami, którzy dostosowują się do nowych regulacji – mówi Mateusz Włoch z firmy Eurowag, która zajmuje się m.in. rozliczaniem czasu pracy kierowców. – Mają już przygotowane pojazdy do instalacji albo zainstalowali tachografy i wypuszczają kierowców w pierwsze trasy, żeby zobaczyć, jak to będzie. Rezultat jest taki, że ci kierowcy, mimo że starają się robić wszystko zgodnie z przepisami, wracają do bazy z tachografami, które zarejestrowały bardzo dużo naruszeń przepisów. To pokazuje, jak trudno jest się przestawić z jazdy bez tachografu na przewozy, które podlegają limitom czasu pracy kierowcy – stwierdza ekspert.




