komentarz
Znikające przepisy o delegacjach sędziowskich
Stosunek do ministerialnych delegacji sędziów do sądów wyższych instancji jest swoistym testem dla każdego ministra sprawiedliwości. Pozwala stwierdzić, na ile poważnie traktuje on gwarancje niezawisłości sędziowskiej oraz czy jest zdolny do samoograniczenia swojego imperium. Jakim przykrym zaskoczeniem jest więc to, że Waldemar Żurek, jak się wydaje, właśnie przegrywa tę walkę. A przecież mogłoby się wydawać, że kto jak nie były sędzia powinien rozumieć wagę ograniczenia wpływu ministra, a więc polityka, na obszar delegacji sędziowskich.
Największe kontrowersje zawsze budziła możliwość arbitralnego odwołania sędziego z delegacji, która leży po stronie ministra sprawiedliwości. W przeszłości zdarzały się wielokrotnie decyzje o odwołaniu z delegacji, które w istocie częstokroć stanowiły reakcje na procesowe decyzje sędziów podejmowane w konkretnych sprawach.




