Wspólnota do pierwszego bilansu
Wspólnota nie powstanie tam, gdzie pierwszym pytaniem jest „Co mi to da?”

W dobie kryzysu samotności, alienacji, atomizacji i generalnego braku odczuwania stanu nazywanego szczęściem, słowo wspólnota pojawia się coraz częściej, jednak nie do końca zgodnie ze swoim właściwym znaczeniem. Często ma się po prostu opłacać. Więzi mają być uzasadnione przez zwrot z inwestycji. Wspólnota jest opisywana językiem zarządzania portfelem kontaktów zamiast językiem spotkania.
A przecież wspólnota zaczyna się tam, gdzie drugi przestaje być dla nas jedynie źródłem korzyści, a jego obecność otwiera zobowiązanie i współodpowiedzialność za coś, co znajduje się pomiędzy nami.
Communitas bez munus
Łaciński termin communitas, odpowiadający polskiej „wspólnocie”, wywodzi się od communis oznaczającego „wspólny, publiczny, powszechny”. Roberto Esposito filozoficznie odczytuje communitas poprzez cum i munus, gdzie cum oznacza razem, a munus – dar, obowiązek, posługę, ciężar. Członków communitas nie łączy przede wszystkim to, co wspólnie posiadają, lecz zobowiązanie, które przychodzi od drugiego człowieka i wiąże nas z nim, zanim zdążymy policzyć, czy nam się opłaca. Kto chce przynależeć, zachowując zwolnienie z tego zobowiązania, jest w tym samym słowniku immunis – immunizowany: pragnie wspólnoty, utrzymując immunitet wobec jej zobowiązań.
Jean-Luc Nancy dokłada do tego dwa zastrzeżenia, bez których wspólnota przekształca się we własną karykaturę. Po pierwsze, wspólnota nie jest fuzją – nie wymazuje osobności i różnicy. Przeciwnie, istnieje tylko między ludźmi, którzy pozostają odrębni, także wtedy, gdy ich dążenia przestają być zgodne. Po drugie, wspólnota nie jest dziełem – nie da się jej wyprodukować, zaprojektować ani zarządzić. Można co najwyżej stworzyć warunki, w których się wytworzy, albo je zniszczyć.
Z połączenia ujęć tych dwóch autorów wyłania się robocza miara – wspólnota istnieje tam, gdzie przynależność wiąże się z realnym zobowiązaniem, lecz nie zostaje sprowadzona do wymiany świadczeń, człowiek nie przestaje do niej należeć wyłącznie dlatego, że czasowo przestał być przydatny, różnica i sprzeciw nie unieważniają więzi, a możliwość odejścia nie zostaje obłożona odwetem.

